wtorek, 11 października 2016

Treningi skokowe 4

Brak komentarzy:
TEN SAM LINK PROWADZI DO CZTERECH
RÓŻNYCH TRENINGÓW! JEDŹ W DÓŁ A 
ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE WYPISANE W 
BOKSIE KONIA!






Trening skokowy
Koń: *Huang He, Angemon, Painkiller, Doctor Strange, *Len Tao, *Tesseract Active
Jeździec: Ja (Detalli), Mati, Mackenzie, Dimitri, Ruska, Ivette
Na co: Wysokość skoku

O dziesiątej zebraliśmy grupę na czyszczenie i siodłanie koni. Słońce grzało, ale nie piekło, idealna pogoda na trening. Rozgrzewka przebiegła szybko. Konie współpracowały i nawet Doctor się szczególnie nie stawiał. Robiliśmy wiele wolt, to wyciągaliśmy, to zbieraliśmy chody, a konie dobrze reagowały na sygnały. Po czterdziestu minutach rozgrzewki byliśmy gotowi.
Pierwsza jechałam ja i Angemon. Przeszkody były ustawione na C1. Ale mój kochany siwek się tym nie przejmował, przecież kochał latać. Ruszyliśmy szybkim galopem, ale nie na złamanie karku. Pierwszy okser pokonał bez problemu długim skokiem. Pobiegliśmy miedzy przeszkodami na stacjonatę. Dobrze wyczuł, że trzeba lecieć w górę nie na długość. Zrobił duży zapas. Dość szybkie zagalopowanie na podwójną ciągłą z dwóch okserów. Przypilnowałam go, by się nie rozpędzał między nimi a konik oddał śliczne skoki. Następny triple barre, nie przeraził go i oddał ładny skok. Ostatnia była kolejna stacjonata, i nad nią skoczył z zapasem.
Drugi jechał Huang He z Matim. Konik chętnie współpracował i był w skocznym nastroju. Chłopak dodał łydki a ogier ruszył na okser, który przeskoczył długim lotem. Pobiegli na stacjonatę, wybił się trochę za nisko, źle ocenił lot, ale nie zrzucił. Na podwójnej ciągłej zachował świetne tempo. Pokonał ją bez problemów. Na triple barre skoczył daleko. Ostatnią stacjonatę natomiast pokonał z łatwością, ucząc się na błędach.
Kolejni byli Mackenzie i Doctor Strange. Koń z dużym zapałem zagalopował na pierwszą przeszkodę. Za bardzo się jednak rozpędził i źle wycenił skok. Zrzucił drąg. Micky postanowiła go poprawić i na stacjo nacie był już perfekcyjny. Mocno przytrzymała go na ciągłej, żeby niczego nie strącił. Nad triple przefrunął jakby miał skrzydła. A ostatnią stacjonatę także świetnie pokonał, wysokim, krótkim skokiem.
Dimitri i Painkiller byli kolejny. Konik grzecznie chodził pod swoim nowym jeźdźcem, chyba znaleźli wspólny język. Chłopak kazał mu przejść do zwawego galopu i najechali na okser. Koń świetnie ocenił skok i poszybował daleko. Stacjonatę trącił kopytami, ale niczego nie zrzucił. Trochę za bardzo rozpędził się na ciągłej, przez co trudno mu było wykonać drugi skok, ale także niczego nie zrzucił. Później Dimitri już bardziej go pilnował i skoki nad triple oraz drugą stacjonatą były idealne.
Piąty w kolejce był Len Tao a na nim Ivette, która musiała go chwilę ogarniać. Zdecydowanie nie podobał mu się fakt, że siedział na nim ktoś inny niż ja. Ale w końcu uległ. Mimo to na pierwszej przeszkodzie wypruł jak szalony i strącił. Dziewczyna zebrała go mocno i kazała najechać, tym razem poprawnie i w pełni go pilnując, na stacjonatę, którą pokonał bez problemów. Na ciągłej także spróbował jej się rozpędzić, ale nie pozwoliła mu i oddał dwa ładne skoki. Kolejny był triple, tym razem sama go trochę pogoniła, żeby koń skoczył daleko, udało się, to był piękny skok. Ostatnia stacjonata również poszła im świetnie, koń zrobił duży zapas.
Ostatni jechał Tesseract Active a na nim Ruska. Moja siostra świetnie sobie radziła z ogierem i wyglądali razem świetnie. Dodała mu delikatnie łydkę, a on ruszył mocnym, rytmicznym galopem. Pierwszy okser pokonał bezbłędnie. R dobrze go poprowadziła na stacjonatę i wykonał wysoki skok. Słuchał się na ciągłej i wpadł w dobry rytm, pokonując ją bezbłędnie. Rozpędził się na triple i wybił z całej siły, by polecieć jak najdalej. Ostatnią stacjonatę także pokonał prawidłowo.
Po zakończeniu treningu rozstępowaliśmy konie i odprowadziliśmy je na padok.





Trening skokowy
Koń: *Huang He, Angemon, Painkiller, Doctor Strange, *Len Tao, *Tesseract Active, *R-Star
Jeździec: Ja (Detalli), Mati, Mackenzie, Dimitri, Ruska, Ivette, Christopher
Na co: Trudność przeszkód

I przeszkoda: Wachlarz
II przeszkoda: Stacjonata z żywopłotem
III przeszkoda: Brama sztokholmska
IV przeszkoda: Mur
V przeszkoda: Odwrócony triple barre

Wieczorem jeszcze raz wzięliśmy konie na trening skokowy, tym razem z R-Star i Chrisem. Ivette niesamowicie ucieszyła się widząc męża na treningu, w końcu to nie tylko ona musiała klepać w siodło! Rozgrzewkę przeprowadziliśmy w bardzo jasno ustalonym szyku – Angemon, Len i R-Star miały jechać swoją drogą, nie wpadając ani na siebie, ani na inne konie. Reszta mogła utworzyć zastęp. W tym bezpiecznym ustawieniu przez trzydzieści minut prowadziliśmy rozgrzewkę, konie pracowały dobrze. Było chłodniej niż rano więc miały jeszcze wiecej chęci. Rka sprzedała dwa baranki z tych swoich chęci… Ale Micky się już z nią od kilku dni męczyła i coraz lepiej sobie z nią radziła.
Gdy konie były gotowe, mogliśmy zaczynać. Pierwsza jechałam ja i Angemon.
I przeszkoda: Ruszył pewnie i nie bał się przeszkody, ładnie skoczył.
II przeszkoda: Dobrze wymierzył lot, w górę nie na odległość.
III przeszkoda: Zawahał się, ale po dodaniu łydki oddał skok.
IV przeszkoda: Nie bał się, skoczył.
V przeszkoda: Rozpędziłam go, żeby wykonał długi skok, udało się i ładnie przeleciał nad drągami.

Drugi jechał Len Tao z Matim. Ze znanym jeźdźcem czuł się o wiele lepiej.
I przeszkoda: Mati rozpędził go tak, że nawet nie miał okazji pomyśleć o wycofaniu się, ładnie skoczył.
II przeszkoda: Wybił się mocno, bez strachu, wysoko.
III przeszkoda: Znów rozpędził go na tyle, że nie mógł się wycofać. Skoczył pewnie.
IV przeszkoda: Zawahał się i chciał zrezygnować, ale chłopak dodał łydkę i koń wykonał skok.
V przeszkoda: Dobrze wycenił odległość i skoczył daleko.

Kolejni byli Christopher i Doctor Strange..
I przeszkoda: Koń nie bał się skoczyć, zrobił to pewnie.
II przeszkoda: Zawahał się, jednak meżczyzna mocno go przytrzymał i koń nie wyłamał.
III przeszkoda: Musieli wykonać drugi najazd, po którym koń oddał skok.
IV przeszkoda: Z łatwością przeskoczył nad murem.
V przeszkoda: Rozpędzony wykonał długi skok i niczego nie zrzucił.

Dimitri i Painkiller byli kolejny.
I przeszkoda: Koń jechał pewnie i bez strachu, wykonał ładny skok.
II przeszkoda: To był spokojny, ładny najazd i wysoki skok.
III przeszkoda: Koń znów podszedł do najazdu z głową, nie bał się.
IV przeszkoda: Skoczył z dużym zapasem, nie próbował się wycofać.
V przeszkoda: Dobrze rozpędzony wykonał długi, poprawny skok.

Piąty w kolejce był Huang He a na nim Ivette.
I przeszkoda: Był doświadczonym koniem i nie bał się przez niego skoczyć.
II przeszkoda: Wykonał świetny najazd i wybił się wysoko.
III przeszkoda: Nie przestraszył się, wykonał długi lot.
IV przeszkoda: Także nie był dla niego niczym wielkim, ładnie skoczył.
V przeszkoda: Znał dobrze tę przeszkodę, wiedział, że należy skoczyć jak najdalej – i tak zrobił.

Przedostatni jechał Tesseract Active a na nim Ruska.
I przeszkoda: Siostra dobrze go rozpędziła i koń ładnie skoczył.
II przeszkoda: Chciał się wycofać, ale przytrzymała go mocno.
III przeszkoda: Skoczył bez problemu.
IV przeszkoda: Zawahał się, ale nie odmówił skoku po dodaniu łydki.
V przeszkoda: Mocno go pogoniła, żeby wykonał czysty, długi skok.

Następni byli R-Star i Mackenzie.
I przeszkoda: Wykonała dobry, szybki najazd i ładnie skoczyła.
II przeszkoda: Wybiła się wysoko, dzięki czemu nie strącił drągów.
III przeszkoda: Nie zawahała się, zagalopowała mocno i skoczyła ładnie.
IV przeszkoda: I on nie był w stanie zniechęcić jej do skoku, przefrunęła z mocą nad murem.
V przeszkoda: Wzięła za mały rozpęd, nie spodziewała się, że przeszkoda będzie taka długa, zrzuciła ostatni drąg.

Gdy skończyliśmy trening, rozstępowaliśmy konie i daliśmy je do boksów.





Trening skokowy
Koń: *Huang He, Angemon, Painkiller, Doctor Strange, *Len Tao, *Tesseract Active, *R-Star
Jeździec: Ja (Detalli), Mati, Mackenzie, Dimitri, Ruska, Ivette, Christopher
Na co: Szybkość

Po treningu wyścigowym, który był o piątej rano, nie było jakoś szczególnie gorąco. Ósma przyniosła ciepłe promienie słońca, ale i chłodny poranny wietrzyk. Idealnie, żeby pogonić konie na treningu szybkościowym. Wyczyściliśmy i ubraliśmy konie. Staraliśmy się uporać jak najszybciej, mimo że Strange i Star nieźle się stawiali. Taka już ich natura…
Kiedy wzięliśmy je na padok i zobaczyły przeszkody, było lepiej. R pod Micky się ogarnęła, a Chris dobrze sobie radził z prowadzeniem trudnego Doctora. Rozgrzewka może nie przebiegała idealnie, ale po kilku bundach ze strony tej dwójki i jednym bryknięciu Lena byliśmy gotowi. Czterdzieści minut rozgrzewania i rozluźniania koni dobiegło końca, a nas czekał trening.
Pierwsza jechałam z Angemonem. Konik był chętny do współpracy i uwielbiał szybkie tempo przejazdu. Ruszył z kopyta na pierwszą przeszkode i skoczył dobrze. Od razu bieg wzdłuż długiej ściany, popędziłam go do zwiekszenia tempa, a on to zrobił i skoczył pewnie. Po wylądowaniu na krótkiej zatrzymaliśmy dobre tempo. Zagalopowanie na czwartą przeszkodę było jeszcze szybsze, pogoniłam go. Mimo takiej prędkości dobrze się wybił. Na ostatnim okserze już go nie przyspieszałam. Pięknie się wybił.
Drugi jechał Len Tao z Matim. Współpracowało mu się z nim prawie tak dobrze jak ze mną, więc był chętny do pracy i się nie buntował. Ruszył pewnym szybkim galopem i ładnie skoczył. Mati pogonił go mocniej i w świetnym tempie przeskoczył drugą i trzecią przeszkodę. Przy czwartej trochę za bardzo przyspieszył i skok nie był najwyższy. Ale na ostatniej się poprawił, robiąc duży zapas.
Następnie byli Christopher i Doctor Strange. Koń nieźle się szarpał i ruszył zbyt szybko na pierwszą przeszkodę, przez co ją strącił. Hayley ustawiła ją od nowa, Chris rozgalopował konia i tym razem koń jechał już słuchając się jeźdźca. Pierwsze trzy przeszkody pokonał ładnie i w dobrym tempie. Mężczyzna zaryzykował więc i kazał koniu przyspieszyć. Kolejne dwa oksery pokonał z genialną szybkością i w świetny sposób.
Dimitri i Painkiller byli kolejny. Konik garnął się do pracy. Dimitri nawet nie musiał jakoś szczególnie się starać, żeby mu koń zagalopował i szybko ruszył na przeszkody. Po dwóch pierwszych skokach, mężczyzna pogonił go do szybszego tempa. Mimo to koń nie wypadł z rytmu i kolejne przeszkody zaliczył szybko i poprawnie.
Piąty w kolejce był Huang He a na nim Ivette. Koń wolał spokojną i rozważną jazdę, ale Ive nie na tym dziś zależało. Na pierwszą przeszkodę zagalopował zdecydowanie za wolno. Skoczył wysoko i ładnie, lecz nie o to chodziło. Kobieta mocno go pogoniła. Koń odmówił skoku. Zrobiła z nim dwa duże koła, cały czas go rozpędzając, aż nabrał odpowiedniego tempa, wtedy dokończyli skakanie i wszystko było już dobrze.
Kolejny jechał Tesseract Active z Ruską. Dziewczyna od razu zebrała go do szybkiego galopu a i konik chciał współpracować. Pierwsze zagalopowanie na przeszkode było trzymane w świetnym tempie a koń wykonał dobry skok. Siorczyćka stwierdziła więc, że można go bardziej pogonić. I miała rację. Gdy dodała łydki to jeszcze bardziej przyspieszył. W genialnym tempie przejechali cały tor.
Ostatni byli R-Star i Mackenzie. Wyrywała się mocno, więc zanim Micky pozwoliła jej skoczyć, zrobiła z nią kilka kół. Po czwartym klacz się uspokoiła i była w stanie reagować na sygnały dziewczyny. Pierwszą przeszkodę pokonały nie najszybszym tempem, chodziło o to, by się nie wyrywała. Po wylądowaniu Micky dodała trochę łydki, wtedy klacz przyspieszyła, ale dziewczyna ją kontrolowała. Dopiero po pokonaniu drugiego oksera dziewczyna sprowadziła ją do bardzo szybkiego tempa i  w ten sposób przejechały resztę toru.
Po zakończeniu treningu wzięliśmy konie na rozstępowanie na spacer, a później odstawiliśmy je na padok.






Trening skokowy
Koń: *Huang He, Angemon, Painkiller, Doctor Strange, *Len Tao, *Tesseract Active
Jeździec: Ja (Detalli), Mati, Mackenzie, Dimitri, Ruska, Ivette
Na co: Zwrotność

Po południu wzięliśmy konie na jeszcze jeden trening. Było gorąco, ale przeszkody rozłożyliśmy na hali, w małych odstępach i trudnym ułożeniu. Na rozgrzewce skupiliśmy się przede wszystkim na nagłych zmianach kierunku i kręceniu coraz ciaśniejszych wolt w trzech chodach. Konie musiały całkowicie rozluźnić mięśnie.
Jako pierwszy musiał być Angemon, a na nim ja. Ruszyliśmy spokojnym galopem, lubił szybkie tempo, ale nie pozwoliłam mu go rozwinąć. Pierwszy okser poszedł bez problemu. Od razu po wylądowaniu ostry zakręt i konieczność skoku, Koń był skołowany, ale dał sobie radę. Następnie slalom między przeszkodami i najazd na podwójną ciągłą. Wpadł w rytm bez problemu. Ostatnia była stacjonata po wyjściu z trudnego zakrętu, dał radę.
Drugi jechał Len Tao z Matim. Koń pilnował się na każdym zakręcie, podszedł do tego rozsądnie, bo jeździec tego wymagał. Już po pierwszym skoki nie dał się zaskoczyć i dobrze wypił się na drugą przeszkodę. Poradził sobie bez problemu ze slalomem, a i skok ad ostatnią stacjonatą był perfekcyjny.
Następnie byli Mackenzie i Doctor Strange. Musiała z nim zrobić aż pięć kół, żeby pozwolił ze sobą współpracować. Mimo to po pierwszej przeszkodzie, dobrze pokonaniej, próbował przyspieszyć. Zakręt go zdezorientował i nie wyrobił się za dobrze na drugiej – zrzucił drągi. Później już się pilnował, dobrze radził sobie na slalomie, wpadł w rytm na ciągłej i ostatnia stacjonata nie była już zaskoczeniem, skoczył ładnie.
Kolejni jechali Dimitri i Painkiller. Konik skupił się na pomocach jeźdźca. Po pierwszej przeszkodzie dał radę najechać bezbłędnie na drugą i przeskoczyć z zapasem. Na slalomie poradził sobie świetnie, ale wypadł z rytmu na ciągłej, przez co strącił dragi z drugiej przeszkodzie na niej. Ostatnia stacjonata też wyszła bezbłędnie.
Przedostatni był Huang He z Ivette. Ogier lubił spokojny przejazd z głową i rozważnością. Nawet nie potrzebował pomocy jeźdźca, by wiedzieć, że musi być uważny. Po pierwszym skoku bez problemu wszedł w zakręt i skoczył ponownie, z zapasem. Slalom w jego wykonaniu wyglądał świetnie, wyginał ciało nie tracąc równowagi. Na ciągłej zachował idealny rytm, a po niej kolejny nagły zakręt, w który on wszedł ze spokojem, ładnie skacząc nad stacjonatą.
W końcu Ruska doczekała się swojego popisu na ogierze Tesseract Active. Po dodaniu mu łydki, by przeszedł w galop, zrobiła woltę, bo za bardzo chciał się rozpędzić. Jak widać albinek szybko zrozumiał przekaz, bo się uspokoił i ładnie najechał na pierwszą przeszkodę. Zakręt był trudny, a poprawne wybicie się jeszcze trudniejsze, więc trącił kopytami drągi przy skoku, ale ich nie zrzucił. Dobrze manewrowali między przeszkodami, by najechać na ciągłą. Konik pozwolił sobie na rozpędzenie się, ale Ruska przypilnowała go, by zwolnił przed wykonaniem skoku i zachował dobry rytm. Na ostatnim zakręcie świetnie go poprowadziła i dzięki temu koń skoczył czysto.

Po treningu rozstępowaliśmy konie i zaprowadziliśmy do boksów na kolację.

poniedziałek, 10 października 2016

Treningi skokowe 2

Brak komentarzy:
TEN SAM LINK PROWADZI DO DWÓCH RÓŻNYCH TRENINGÓW! JEDŹ W DÓŁ A ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE WYPISANE W BOKSIE KONIA!


Trening skokowy
Koń: *Charlotte, *Cheyenne
Jeździec: Ja (Detalli), Blaze
Na co: Szybkość

- Nie! – Blaze mówił to już chyba po raz setny, tym razem patrząc na kask. – Nie możesz znaleźć sobie kogoś innego?
- No weź. Charlotte jest idealna do jazdy! Nawet nie spróbuje cię zrzucić. I wszyscy inni są zajęci treningiem koni…
- Miałem tylko zarządzać sekcją wyścigową. ZARZĄDZAĆ. A nie skakać.
- Nie chcesz spędzić ze mną trochę czasu? – zapytałam, robiąc słodkie, smutne oczka.
- Det… proszę cię…
Ale wiedziałam, że na tym etapie już na pewno się zgodzi, więc podeszłam do niego roześmiana, pocałowałam w policzek i podałam wodzę wyczyszczonej i osiodłanej Charlotte.
Ruszyliśmy na duży maneż z rozłożonymi w narożnikach przeszkodami i jedną pośrodku. Na dobry początek rozgrzewka. Blaze potrafił prowadzić konia, problem w tym, że nie siedząc na nim. Był niezastąpiony gdy trzeba było konia zaprezentować w pokazach, wziąć go na lonżę czy korytarz do skoków luzem. Wpływał na kopytane niesamowicie. Ale siedział w siodle pierwszy raz od dawna. Jak widać praca z ręki na tyle mu pomogła, że nie zapomniał co się robi. Po trzydziestu pięciu minutach kręcenia coraz ciaśniejszych wolt oraz rozpędzania się najbardziej jak konie potrafiły we wszystkich trzech chodach, mogliśmy zaczynać.
Pierwsza byłam ja i Cheyenne. Klacz nie należała do fanek szybkich przejazdów, ale potrafiła dopasować się do jeźdźca. Dodałam jej łydki a ona ruszyła galopem. Pierwszą przeszkodę przeskoczyła w pięknym stylu, ale jechała za wolno. Pogoniłam ją, pogubiła się trochę przez to i kiepsko skoczyła nad drugą. Ale gdy przy trzecim najeździe już przyzwyczaiła się do tego tempa, dobrze skoczyła. Na czwartą przeszkodę pogoniłam ją jeszcze bardziej, ale nie dała się zaskoczyć i wykonała piękny skok. Na ostatnią przeszkodę nawet nie musiałam jej poganiać, sama utrzymała świetne tempo i ładnie skoczyła.
Gdy tylko skończyliśmy, wjechał Blaze na Charlotte. Klacz była bardzo radosna i chętna do treningu. Dodał jej łydkę a ona ruszyła szybkim, rytmicznym galopem. Pierwszy skok oddała bezbłędnie, po lądowaniu jeszcze ją pogonił, a ona bez problemu przyspieszyła i z łatwością skoczyła nad drugą. Przy trzeciej trochę za bardzo zaszarżowała i prawie zrzuciła. Ale kolejne dwie, mimo niesamowicie szybkiego tempa, pokonała bezbłędnie.
Po treningu rozstępowałyśmy klacze na spacerze.



Trening skokowy
Koń: *Charlotte, *Cheyenne
Jeździec: Ja (Detalli), Blaze
Na co: Trudność przeszkód

I przeszkoda: Odwrócony triple barre
II przeszkoda: Brama sztokholmska
III przeszkoda: Wachlarz
IV przeszkoda: Mur
V przeszkoda: Stacjonata  z żywopłotem

Następnego dnia o dziesiątej znów zebraliśmy się na trening. Obiecałam Blaze’owi, że na przyszły tydzień lepiej rozplanuję plan i podziękowałam za poświęcenie. Ale chyba nawet mu się spodobało, chociaż bardzo starał się udawać, że nie znosi Charlotte, to gdy ta tylko przykładała do niego nosek, on miękł.
Przejeżdżaliśmy właśnie przy okrągłym maneżu, na którym Mackenzie wkurzała się na Age of Hero. Siwa skakała jej jak głupia i dębowała.
- Nie miałaś na niej jeździć Micky? – zażartowałam, ale wtedy dziewczyna na mnie przeniosła swój morderczy wzrok.
- Fajnie by było, ale ta zołza nawet sobie siodła nie da założyć! – krzyknęła i po raz kolejny szarpnęła klacz, która nie zamierzała się poddawać.
- Powodzenia dziewczyno… - skomentował to Blaze i poklepał grzeczną Charlotte, nie mającą chęci do buntowania się.
-Dzięks…
Gdy dojechaliśmy, popatrzyłam na przeszkody, całe szczęście nikt mi ich nie przestawił i nadal tam były, ustawione na C. Poprowadziliśmy rozgrzewkę. Klacze chętnie z nami współpracowały. Kręcąc coraz ciaśniejsze wolty ćwiczyły elastyczność, a gdy puszczaliśmy je w wyciągniętych, rozgrzewały mięśnie. Szybko się rozluźniły i po trzydziestu minutach mogliśmy prowadzić trening właściwy.
Pierwsza byłam ja i Cheyenne.
I przeszkoda: Po dodaniu łydki oddała bardzo ładny skok.
II przeszkoda: Nie przestraszyła się, dobrze wymierzyła odległość i skoczyła wysoko.
III przeszkoda: Pewnie najechała na przeszkodę i skoczyła z zapasem.
IV przeszkoda: Zawahała się, ale gdy ją przytrzymałam – skoczyła, niezbyt pewnie, ale jednak.
V przeszkoda: Oddała dobrze wymierzony, wysoki skok.

Drugi był Blaze z Charlotte.
I przeszkoda: Pewnie zagalopowała i skoczyła wysoko.
II przeszkoda: Nie przestraszyła się, oddała pewny skok.
III przeszkoda: Dobrze wymierzyła odległość i skoczyła, bardzo długi lot.
IV przeszkoda: Blaze musiał dodać łydki, po niej klacz bez problemu wybiła się nad przeszkodę.
V przeszkoda: Wiedziała, że należy skoczyć w górę, nie na odległość i tak zrobiła, w pięknym stylu zaliczając przeszkodę.

Po treningu rozstępowaliśmy konie i wzięliśmy je na myjkę.

niedziela, 9 października 2016

Treningi ujeżdżeniowe 3

Brak komentarzy:

TEN SAM LINK PROWADZI DO TRZECH RÓŻNYCH TRENINGÓW! JEDŹ W DÓŁ A ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE WYPISANE W BOKSIE KONIA!



Trening ujeżdżeniowy
Koń: *Mars Colony, *Huang He, *R-Star, *Mefisto, Painkiller, Quasi Gold, Angemon, Annihilus
Jeździec: Ja (Detalli), Lulu, Vicky, Ellen, Mackenzie, Kahlan, Carly, Claire
Na co: Ruchy

- Mogę wiedzieć co ty tu robisz? – zapytałam, podczas wkładania siodła na Annihilusa.
Zanim zdążył odpowiedzieć, Ripley zaczęła skakać mi po nogach z radosnym szczekaniem. Hillek, jeszcze nie przyzwyczajony do psów trochę się wystraszył i zaczał odstawiać cyrk, ale szarpnęłam go kilka razy za wodze i się uspokoił.
- Mam dość rozbrykanych dwulatków, którym jak tylko otworzysz bramkę w boksie, to wyrywają do przodu dzikim cwałem, albo stają dęba. – Blaze westchnął i oparł się o boks, patrząc na mnie tym swoim wzrokiem.
- Okej… - Uległam bardzo szybko, tak, wstydzę się. – Chodź, ale tutaj nie obejmuje nas spóźnienie. – Wystawiłam język i, zanim zdążył coś odpowiedzieć, szybko mu przerwałam. – Przydaj się na coś i przynieś ochronie cze Aniego.
- Gdzie są?
- Serio… Półeczka podpisana jego imieniem. – Zaśmiałam się i rozbawiona posłałam mu zaczepnie buziaka w powietrzu. Pokręcił tylko głową z niedowierzaniem.
Niedługo po tym dokończyliśmy siodłanie koni i mogliśmy ruszyć na czworobok, żeby poprowadzić rozgrzewkę. Mackenzie wzięła na siebie trudne zadanie dosiadania Angemona, ale dopóki chodziła z nim poza zastępem – wszystko było dobrze. Kręciliśmy wiele wolt żeby rozluźnić konie. Po trzydziestu minutach prostych ćwiczeń w trzech chodach byliśmy gotowi do pracy.
Pierwsza była właśnie Mackenzie i Angemon. Stwierdziliśmy, że zrobimy takie same ćwiczenia jak z pierwszą grupą. Na początek stęp wyciągnięty, koń szedł żwawo, chociaż nie tak skupiony jak powinien. Micky go szybko ogarnęła i już w kłusie na wolcie wyglądał o wiele lepiej, ładnie się wyginał. Kolejny był ciąg w trzech podstawowych chodach. Choć w stępie jakoś specjalnie nie był zaangażowany, w kłusie i galopie znów się obudził, prezentując klasę. Następnie ustępowanie, także w tych trzech chodach, prezentował się fantastycznie. Na koniec zatrzymanie, dziewczynie chwilę za długo zajęło, żeby koń stanął, jednak od razu po tym się cofnął, znów zatrzymał, tym czasem idealnie i ruszył galopem zebranym.
Drugie ruszyły Mars Colony i Kahlan. Klacz była bardzo zaangażowana we wszystkie cwiczenia. Chciała współpracować z człowiekiem. W stępie wyciągniętym prezentowała się fantastycznie. W wolcie pięknie się wygięła. Ustępowania ani ciągi nie stawiły dla niej tego dnia problemu. Z zatrzymaniem miała problem, ale wiadomo, koń wyścigowy. Jednak gdy przy chodzie do tyłu znów miała się zatrzymać – zrobiłą to dobrze. W galopie zebranym także mogłoby być lepiej, ale to wszystko do wyćwiczenia.
Kolejny był Huang He z Lulu na grzbiecie. Dziewczyna niesamowicie cieszyła się, mogąc prowadzić doświadczonego konia na munsztuku. I wykorzystała to całkowicie. Huang pięknie prezentował się w ujeżdzeniu i był w nie całkowicie zaangażowany. W wolcie pięknie się wyginał zgodnie z zakrętem. W ustępowaniu wyglądał fantastycznie. Od razu przeszedł z galopu do stój, z cofania także. Świetny koń.
Następna szła R-Star i Ellen. Klacz musiała odstawiać swoje popisowe stawianie się, bo czemu niby miałaby być grzeczna? Ale po kilku rundkach dzikich bryków, ogarnęła się. W stępie wyciągniętym była bardzo niezadowolona, więc gdy tylko poczuła łydkę by przejść do kłusa – bryknęła. Dziewczyna łatwo się nie dawało i od razu wymusiła na klaczy woltę. Za karę zrobiły cztery w różne strony, dzięki którym R zyskała trochę dystansu. W ustępowaniu poradziła sobie dobrze, ale o wiele lepiej wyglądała w ciągach. Gładko przeszła do stój, jednak chwilę się poupierała, zanim ruszyła cztery kroki do tyłu. Po zatrzymaniu się i do galopu zebranego było już gładko i bardzo efektownie.
Painkiller jechał z Vicky na grzbiecie. Był bardzo grzeczny, gdy nie musiał wozić dzieci. Współpracował z doświadczonym jeźdźcem i cieszył się, że może z nim pracować. Nic więc dziwnego, że był zaangażowany w każdy najmniej ruch, jaki miał wykonać. W wolcie wręcz płyną, ładnie wygięty. Ustępowanie i ciągi prezentowały się cudownie. Zero problemów z zatrzymaniem czy pójściem tyłem. Od razu także przeszedł do galopu zebranego.
Quasi Gold i Carly byli kolejni. Złoty to koń, który kocha pracę z człowiekiem, tak jak swój poprzednik wykazywał ogromne zadowolenie z tego, że może trenować. Ruszał się tak, jakby sunął w powietrzu a nie chodził. Stęp wyciągnięty wyglądał fantastycznie, w wolcie w kłusie mógłby się bardziej wygiąć, ale to początkujący koń. W ciągach jak i ustępowaniach w stępie i kłusie nie miał problemów, trochę się pogubił w galopie, ale po trzecim powtórzeniu już było dobrze, tak jak mówiłam, to młody koń. Nadrabiał jednak dużo swoją chęcią do współpracy, bo zatrzymanie, cofanie, kolejne zatrzymanie i ruszenie galopem zebranym wykonał bezbłędnie.
Następnie ruszyła Claire z Mefisto. Konik był dość rozbudzony i grzecznie słuchał poleceń. Jego doświadczenie w sporcie także przemawiało na jego korzyść. Ruszył pięknym stępem wyciągniętym. W wolcie w kłusie idealnie się wygiął. W ciągach we wszystkich chodach wyglądał pięknie. Ustępowanie także było swietnie w jego wykonaniu. Z galopu bez problemu się zatrzymał, ładnie cofnął i znów zatrzymał, by płynnie przejść w galop zebrany. Świetny popis.
Ostatnia byłam ja i Annihilus, który był już naprawdę, tragicznie zniecierpliwiony. Gdy tylko poczuł łydkę, chciał ruszyć galopem. Nauka na przyszłość – Hilek musi iść pierwszy. Po jednej rundce galopu znów stał się posłuszny, więc mogłam z nim zacząć trening właściwy. Bardzo dobrze poruszał się w stępie wyciągniętym, choć trochę brakowało mu płynności. Woltę także wykonał dobrze, choć mógłby być na niej mniej sztywny, ale to wszystko tylko kwestia młodości. W ustępowaniu i ciągach pogubił się tylko w galopie, wiec powtarzaliśmy to do skutku. Zatrzymał się ładnie, ale chwilę wahał z cofaniem. Natomiast kolejne zatrzymanie i galop zebrany obyły się bez problemów.
Po skończonym treningu rozstępowaliśmy konie i zaprowadziliśmy je na pastwisko.









Trening ujeżdżeniowy
Koń: *Mars Colony, *Huang He, *R-Star, *Mefisto, Painkiller, Quasi Gold, Angemon, Annihilus
Jeździec: Ja (Detalli), Lulu, Vicky, Ellen, Mackenzie, Kahlan, Carly, Claire
Na co: Płynność ruchu

Następnego dnia, tuż po treningu wyścigowym, Blaze znów postanowił dołączyć się do naszego ujeżdżeniowego, albo raczej patrzeć oceniającym wzrokiem. Ripley radośnie skakała u jego boku, a gdy zobaczyła, ze teraz jej pan skupia się na koniach, ona także usiadła. Jedyną oznaką jej podekscytowania było merdanie ogonem.
Zanim wskoczyłam na Annihilusa, pomachałam Blaze’owi, który na to tylko się uśmiechnął, a zaraz potem przyłożył palec do ust, jakby chciał mi powiedzieć, że mam być cicho. Uśmiechnęłam się do niego, a nadziei, że nikt nie zauważy, a za chwilę znalazłam się w siodle Aniego.
Rozgrzewka przebiegła całkiem nieźle, choć R-Star postanowiła mocno pokłócić się z Angemonem. Poziom przeszedł do „stajemy dęba”, ale dziewczyny poradziły sobie z rozbrykanymi końmi. Wolty rozluźniły rumaki, a wyładowanie energii w kilku okrążeniach galopem je uspokoiło. Później jeszcze tylko kłus i stęp na odsapniecie.
Zaczynałam ja i Annihilus. Nauczona ostatnim treningiem stwierdziłam, że warto go wziąć od razu, póki nie jest zniecierpliwiony. Różnica była ogromna. Dawno nie widziałam, żeby początkujący koń tak gładko wpadł w stęp wyciągniety, ani żeby w nim sunął tak, jak on to robi. Zaraz przejście w galop zebrany, idealne. Znów stęp, tym razem zebrany, płynnie w niego przeszedł, nie gubiąc kroków. Zaraz potem zatrzymanie na środku i cofniecie się o cztery kroki. Po nim znów stój. Wykonał to gładko, jakby uczył się od lat. Ze stój w ciąg w galopie poszło mu bardzo dobrze, choć nie było to najłatwiejsze, więc nie wypadł idealne. Ostatnie przejście, z kłusa wyciągniętego do galopu zebranego, znów było godne pochwały.
Druga jechała Mackenzie i Angemon. Koń nawet nie starał się ukrywać, że się mu tragicznie nie chce. Może miała na to wpływ temperatura, może własne widzi mi się. W każdym razie przejscia robił na odczep się. Nie za bardzo się starał, mimo pracy Micky. Przy przejściu ze stępa w galop gubił kroki, tam samo ze stój w ciąg w galopie. Za to z zatrzymaniem, cofaniem czy ostatnim przejściem z kłusa wyciągniętego do galopu zebranego było o wiele lepiej. Cóż, każdy ma swój zły dzień.
Trzecie ruszyły Mars Colony i Kahlan. Klacz nie traciła dobrego podejścia i chęci współpracy. Przejście ze stępa wyciągniętego w galop zebrany było idealne. Znów pojawiły się problemy przy przejściu z galopu w stęp, ale to kwestia wyścigowa, potrzebowała jeszcze trochę pracy. Ze stępa jednak zatrzymała się bez problemu na środku, cofnęła się i znów zatrzymała, by ruszyć ciągiem w galopie. A w galop wpadała wręcz instynktownie i wyglądało to tak, jakby płynęła na chmurce. Do kłusa przeszła tym razem o wiele lepiej. A na koniec ostatni galop – zebrany, w który znów ładnie wpadła.
Kolejny był Huang He pod Lulu. Koń dobrze z nią współpracował, a tego dnia o wiele bardziej mu się chciało niż wczoraj. To wszystko wskazywało na wyjątkowo udany trening w jego wykonaniu. Ze stępa wyciągniętego w galop zebrany przeszedł bez najmniejszych problemów, nie gubił kroków, wyszło to od niego praktycznie instynktownie. A po kilku krokach galopu równie instynktownie przeszedł w stęp zebrany. Zaangażowanie było widać w każdym kroku, nawet zatrzymaniu, które nie stanowiło dla niego problemu. Cofnął się pewnie, bez zastanowienia. A później zatrzymanie i od razu ciąg w galopie, wyglądało to u niego fantastycznie. Na zakończenie z kłusa wyciągniętego w galop zebrany, wyglądał jakby płynął.
Piąta szła R-Star i Ellen. Tym razem klacz była o wiele grzeczniejsza, może to przez to, że na rozgrzewce Ellen dała jej wyraźnie do zrozumienia, że z nią lekko nie ma, a może chciała pokazać Angemonowi, że jest lepsza. W każdym razie wszystko przemawiało na korzyść tego treningu. Pierwsze trzy przejscia stęp – galop – stęp, wyglądały idealnie. Od razu było wiadomo, że klacz zasługiwała na ten munsztuk. Zatrzymała się na sam dosiad, szybko, lecz nie gwałtownie. Cofała się pewnie, a i zatrzymanie nie sprawiło jej problemu. Pięknie się ganaszowała w ciągu w galopie. Ostatnie przejście także wyszło idealnie.
Następny był Painkiller z Vicky. Koń szedł grzecznie, nie stawiał się i sam się ganaszował. Dziewczyna naprawdę miała proste zadanie, wystarczyło, żeby tylko dawała jasne sygnały. Stęp wyciągnięty w galop zebrany wyglądał świetnie, jakby w jakiś magiczny sposób jego nogi się przestawiły. Przejście w stęp zebrany wyglądał równie dobrze. Zatrzymał się bez problemu, cofał pewnie i drugi raz zatrzymał się z łatwością. Z takim samym profesjonalizmem wykonał ciąg w galopie. Zostało mu tylko przejscie z kłusa wyciągniętego w galop zebrany, wykonał je z wielkim zaangażowaniem.
Quasi chyba nie miewa złych dni, szczególnie dobrze prowadzony. A Carly to doświadczony jeździec. Miał typowe problemy dla początkującego, ale nie było to jakoś strasznie widoczne. Pierwsze przejscia stęp wyciągnięty – galop zebrany – stęp zebrany wypadło pięknie. Zatrzymał się na środku też bez żadnego ale. Dopiero cofając się był trochę niepewny. Zatrzymał się szybko i w tym momencie pojawił się prawdziwy problem. Ze stój w ciąg w galopie. Pogubił kilka kroków na początek, ale jak już tylko ruszył właściwym krokiem, prezentował piękne. Ostatnia zmiana kroków z kłusa wyciągniętego do galopu zebranego była równie równie płynna co pierwsze w jego wykonaniu.
Mefisto był dziś trochę oporny, ale Claire łagodną ręką i mocną łydką potrafiła zdziałać cuda. Przy pierwszym przejściu nie zaprezentował się najlepiej, zgubił kroki i było to widać. Jednak Claire się nie poddawała i przy zmianie chodu z galopu zebranego w stęp zebrany już było bardzo dobrze. Zatrzymał się także bez problemów. Opierał się trochę przy cofaniu, ale dziewczyna była od niego silniejsza i nie pozwalała sobie rozkazywać. Ogier chcąc nie chcąc cofnął się a po czterech krokach zatrzymał. Claire mocno i wyraźnie dała mu znak, co robić. Mefisto wolał się już nawet nie opierać, chyba bał się wkurzyć dziewczynę. Tak też od razu przeszedł w ciąg galopem. Ostatnie przejście kłus zebrany – galop zebrany także wyglądało jakby sunął, a nie chodził.

Po treningu poszliśmy na krótki spacer w pola, a Blaze towarzyszył mi, idąc w bezpieczniej odległości od Annihilusa. Ripley szalała po polach, ganiając to za motylami, to za świerszczami. Modliłam się w duszy, żeby nie napotkała na węża.








Trening ujeżdżeniowy
Koń: *Mars Colony, *Huang He, *R-Star, *Mefisto, Painkiller, Quasi Gold, Angemon, Annihilus
Jeździec: Ja (Detalli), Lulu, Vicky, Ellen, Mackenzie, Kahlan, Carly, Claire
Na co: Czułość na znaki

I figura: Kłus wyciągnięty
II figura: Ustępowanie w galopie
III figura: Stęp zebrany
IV figura: Ciąg w kłusie
V figura: Zatrzymanie i cztery kroki w tył

Wieczorem poszliśmy na jeszcze jeden trening ujeżdżeniowy. Konie czuły przyjemną zmianę temperatury to dodało im energii. Było chłodniej, ale nie zimno. Akurat, żeby w krótkim rękawku wyjść i trochę poszaleć na koniu. A rumaki chyba myślały tak samo, bo szły naprawdę grzecznie i były chętne do pracy. Niesamowite.
Tym razem zamieniłam się z Micky i wzięłam mojego ukochanego Angemona. Po kilku testach w siodle Annihilusa, mogłam powrócić na grzbiet misiaka.
I figura: Dałam mu bardzo delikatny sygnał, on go jednak odczytał bezbłędnie i pewnie ruszył do przodu.
II figura: Niemal od razu zrozumiał o ci mi chodziło i ruszył bez problemu.
III figura: Wyczuł szybko mój mocniejszy dosiad i zmianę ustawienia wodzy. Ruszył stępem zebranym.
IV figura: Tym razem musiałam mu drugi raz dać sygnał. Ale za tym drugim razem wykonał niemal natychmiast.
V figura: Nie miał problemu z zatrzymaniem, a po odczekaniu chwili ruszył tyłem.

Druga jechała Mackenzie i Annihilus.
I figura: Konik chwilę zastanowił się, zanim ruszył, ale sam ruch wykonał dobry.
II figura: Choć zgubił kilka kroków, to zrozumiał polecenie niemal od razu.
III figura: Natychmiast odczytał pomoce i przeszedł w stęp zebrany.
IV figura: Nie zastanawiał się, ruszył pewnie.
V figura: Chwilę mu zajęło, zanim się zatrzymał. Ale cofnął się od razu jak tylko poczuł sygnał.

Trzecie ruszyły Mars Colony i Kahlan.
I figura: Klacz niemal natychmiast zrozumiała co ma zrobić.
II figura: Na początku ustępowała w kłusie, do Piero po chwili zrozumiała, że ma być galop.
III figura: Nie miała problemu, wykonała to szybko i płynnie.
IV figura: Także szybko zrozumiała o co chodzi jeźdźcowi.
V figura: Wiedziała, że ma się zatrzymać, ale chwilę jej to zajęło. Zawahała się przed cofnięciem i musiała drugi raz dostać pomoce, by to wykonać.

Kolejny był Huang He z Lulu.
I figura: Nie miał z tym problemu, ruszył pełnie i płynnie.
II figura: Od razu zmienił chód, bezbłędnie.
III figura: Przejście było płynne i natychmiastowe.
IV figura: Wiedział o co chodzi jeźdźcowi i pewnie przeszedł.
V figura: Zatrzymał się od razu i nie zawahał przy cofaniu.

Piąta szła R-Star i Ellen.
I figura: Dopiero za drugim sygnałem ruszyła, coś musiało ją rozproszyć.
II figura: Tym razem od razu zagalopowała i ładnie przeszła w oczekiwany chód.
III figura: Zrozumiała i od razu zwolniła, ładnie się ganaszując.
IV figura: Znów była nie dość skupiona i potrzebowała powtórzenia.
V figura: Zatrzymała się od razu na sygnał, cofnęła bez oporu.

Następny był Painkiller z Vicky.
I figura: Ruszył pewnie, natychmiast reagując na pomoc.
II figura: Nie miał problemów z odczytaniem sygnału, zrobił to szybko, za pierwszym razem.
III figura: Od razu zareagował i zwolnił, ładnie się zbierając.
IV figura: W sekundzie zrozumiał o co chodzi jeźdźcowi i wykonał.
V figura: Nie miał problemów ani z zatrzymaniem, ani z cofaniem.

Kolejna jechała Carly na Quasi Goldzie.
I figura: Konik był skupiony na jeźdźcu więc od razu wykonał polecenie.
II figura: Zrozumiał, ale jako początkujący konik miał prawo zgubić kilka kroków przed wpadnięciem w odpowiedni chód.
III figura: Wykonał od razu i bez problemów.
IV figura: Potrzebował drugiego powtórzenia sygnału, by przejść w odpowiedni chód.
V figura: Zatrzymał się od razu jak poczuł sygnał, a później równie łatwo odczytał, że ma się cofnąć, co wykonał bez problemu.

Mefisto przestał się stawiać, więc Claire miała o wiele prostsze zadanie niż rano.
I figura: Łaciaty zrozumiał od razu o co chodzi i bez oporów przeszedł.
II figura: Szybko rozszyfrował pomoc i gładko zmienił chód.
III figura: Przeszedł do stępa szybko, ale dopiero po powtórzeniu pomocy do stępa zebranego.
IV figura: Przeszedł szybko i bardzo płynnie.
V figura: Nie miał problemów z zatrzymaniem się, równie pewnie odczytał pomoc o cofnięciu się.

Stwierdziliśmy, że spacer to świetna alternatywa rozstępowania, więc i tym razem się na niego wybraliśmy. W trakcie wychodzenia Blaze mrugnął do mnie niezauważenie i ruszył w swoją stronę. Z trudem powstrzymywałam uśmiech na mojej twarzy. Chyba pierwszy raz w życiu tak szybko rozsiodłałam konia… a później udawałam, że jednak jeszcze nie rozsiodłałam, żeby nikt niczego nie podejrzewał. Skończyłam więc równo  innymi dziewczynami.
Gdy tylko wszystkie się rozeszły, ja poszłam do siebie, przebrałam się w coś co nie pachniało dziesięcioma warstwami sierści różnych koni, wzięłam ze sobą Morti’ego i ruszyłam jakby nigdy nic na spacer. Zatrzymałam się dopiero przy oddalonym torze wyścigowym, puściłam psa, który szybko odnalazł Ripley i zaczął z nią skakać radośnie po bieżni.
Sama odnalazłam wzrokiem Blaze’a, który już do mnie machał.
- Cześć – szepnęłam i uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
A uśmiech powiększył się jeszcze bardziej, gdy pocałował mnie delikatnie. Kolana mimowolnie się ugięły i siadłam koło niego jak zaczarowana.
- Cześć – odpowiedział i, zanim całkiem się odsunął, pogłaskał mnie jeszcze po policzku z czułością. A myślałam, że nie mogę się bardziej rumienić… - Czyli jak widzę, Nowy Jork nie jest odwołany.
Przeciągnął się powoli, a po chwili osunął i położył mi się na kolanach, patrząc na mnie z tym błyskiem w oku.
- Nie za wygodnie ci? – Zaśmiałam się.
Nie przeszkadzała mi to jednak ani trochę. Zaczęłam się bawić jego włosami, to gładząc je, to znów mierzwiąc kosmki, a wszystko w rytm pieszczoty. Lewą, wolną rękę złapał ostrożnie i przyciągnął do siebie, gładząc po niej palcami. To było przyjemne uczucie, ciepło powoli rozchodziło się po skórze z każdym kolejnym delikatnym dotykiem.
- Jest idealnie. – Śledząc moje spojrzenie swoim, przyciągnął moją dłoń do ust i pocałował, po czym znów zaczął ją głaskać.
- Nie miałeś dzisiaj przypadkiem spotkania z kumplami? – Mrugnęłam do niego, czekając na reakcję.
- Mam dziś ważniejsze zajęcie.
Przyłożył dłoń do mojego policzka, złapał jeden z tych niesfornych blond kosmków i założył mi je za ucho, delikatnie gładząc palcami skroń. Podniósł się na chwilę, a ja schyliłam, połączył nas kolejny pocałunek. A później następny i jeszcze jeden. Nie wiem ile czasu minęło, ale psy zaczęły szczekać.
Oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni, a po dwóch minutach w naszym polu widzenia pokazali się Nick i Scott.
- Co ty tam jeszcze robisz, Blaze?! Jedziemy! – krzyknął jeden z nich.
- Chwila, omawiamy strategię treningową!
- Strategię treningową…? – szepnęłam, starając się ukryć śmiech i zakłopotanie. – Nie możemy tego robić w biurze?
- Ciii. – Ale też się zaśmiał. – Ustalamy gdzie postawić start maszynę! – odkrzyknął po chwili. – Co robimy? – zapytał się mnie cicho.
- Leć. – Uśmiechnęłam się najsłodziej jak tylko potrafiłam. – Jeszcze coś zauważą.
Kiedy on pobiegł, przeskakując przez bramkę, jeszcze długo patrzyłam się w punkt, w którym przed chwilą stał. Westchnęłam, wolałabym jeszcze tutaj zostać, z nim.

Żeby nikogo nie skłaniać do plotek, pobawiłam się jeszcze godzinę z psami i dopiero wróciłam, unikając Any najbardziej jak umiałam.